Michał Misztal

środa, 5 listopada 2014

#982 - Metody Marnowania Czasu #37: Mysia Straż: Jesień 1152, część 1

Brak komentarzy:

Wiadomość o ukazaniu się w Polsce „Mysiej Straży” Davida Petersena – serii, za którą amerykański autor otrzymał Nagrodę Eisnera – była sporym zaskoczeniem. Tym bardziej, że pierwsza część owego cyklu ukazała się nakładem stosunkowo młodej oficyny Bum Projekt. „Mouse Guard” jest pozycją, na którą już od dłuższego czasu ostrzyłem sobie zęby i o której słyszałem wiele dobrego, więc nikogo nie powinien zaskoczyć fakt, że ucieszyłem się na wieść o możliwości przeczytania rodzimego przekładu tego komiksu. Przypuszczam zresztą, że nie tylko ja. [więcej w najnowszym numerze ArtPapieru]

poniedziałek, 3 listopada 2014

#980 - Donikąd (813): Suchary Michała

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik] [listopad]

#979 - Metody Marnowania Czasu #36: Ultra: Seven Days

Brak komentarzy:

Miniseria Ultra: Seven Days autorstwa braci Luna dopadła mnie nagle i z zaskoczenia. Kolega wyciągnął wydanie zbiorcze z torby, wziąłem je do ręki, zobaczyłem tytuł, zajrzałem na ostatnią stronę okładki: entuzjastycznie chwali Brian K. Vaughan, więc może być dobre, pomyślałem. Poza tym wygląda na (fakt, że kolejną) nietypową opowieść o superbohaterach, a ja lubię nietypowe opowieści o superbohaterach. Z torby kumpla komiks powędrował do mojej.

Co to właściwie jest?

Pearl Penalosa, pseudonim Ultra, główna bohaterka opowieści, jest bardzo silna, lata, nosi specjalny kostium, nie zapominając o pelerynie, i ratuje ludzi. Było? Było. Ultra mieszka w Spring City, a pomaganie potrzebującym to dla niej po prostu praca na etacie, choć Pearl nie podchodzi do swojego zajęcia jak do nudnej roboty w korporacji, którą trzeba jak najszybciej odbębnić. Razem ze swoimi przyjaciółkami, które zajmują się dokładnie tym samym, są u siebie w mieście gwiazdami: udzielają wywiadów, uczestniczą w sesjach zdjęciowych, nagrywają utwory muzyczne i biorą udział w konkursie na najlepszą superbohaterkę. Czyli mamy do czynienia z historią o celebrytach w kolorowych kalesonach, ale nie jest to coś skupiającego się przede wszystkim na otwartych i bezlitosnych kpinach z tego rodzaju postaci, jak miało to miejsce w X-Force, a później w X-Statix Petera Milligana i Michaela Allreda.

Pewnej nocy Ultra i jej przyjaciółki, Aphrodite i Cowgirl, zauważają w drodze powrotnej do domu plakat reklamujący usługi wróżbitki. Odwiedzają kobietę, która przepowiada przeszłość każdej z nich. Pearl dowiaduje się, że w ciągu najbliższych, tytułowych siedmiu dni odnajdzie swoją prawdziwą miłość. Ani przez chwilę nie ma zamiaru przykładać wagi do przepowiedni, ale jej towarzyszki próbują przekonać ją, że wreszcie spotka mężczyznę swojego życia.

Miłość w ciągu siedmiu dni, a gdzie superhiroł, latanie, wybuchy i nawalanki z mutantami?

Kiedy spróbowałem zachęcić do tego komiksu innych ludzi, nakreślając jego fabułę, poległem. Jeśli ktoś szuka w nim latania, wybuchów, obdarzonych niesamowitymi zdolnościami łotrów, znajdzie to wszystko, ale na drugim planie. Na pierwszym jest Ultra i jej sercowe problemy. Oczywiście wkrótce po wizycie u wróżbitki spotyka kogoś, idzie z nim na randkę, rozmawiają przy herbacie... brzmi źle? Wiem. Ale siła tej historii polega na tym, że jest naprawdę świetnie napisana. Dialogi są fantastyczne i stanowią główną siłę tej miniserii. Nie podejrzewałem, że czytanie takiego komiksu sprawi mi tyle przyjemności, ale byłem w błędzie. Dawno nie bawiłem się tak dobrze i byłoby inaczej chyba jedynie gdybym należał do czytelników, którym bardzo przeszkadzają historie o superbohaterach pisane z przymrużeniem oka.

Ma się rozumieć, że to nie tylko obrazkowa komedia romantyczna, dzieje się tutaj trochę więcej i nie przez cały czas jest śmiesznie, ale większą część albumu pochłonąłem z uśmiechem na ustach. Muszę dodać, że bardzo szerokim. Cytowany na ostatniej stornie okładki Vaughan wcale nie kłamał: to naprawdę zabawna i niepowtarzalna opowieść o ludziach (głównie kobietach) w pelerynach.

10 sexiest superheroines of all time

Rysunki, choć nie rzucają na kolana, spełniają swoją użytkową rolę. Kadry są dobrze zaprojektowane, proste, pozbawione zbędnych szczegółów i przyjemne dla oka. Zostały jednak przytłoczone przez pomysł na przedstawienie całości. Pamiętam, jak chwaliłem The Filth za sposób wydania tego komiksu. Większość okładek Ultra: Seven Days wygląda jak okładki różnego rodzaju czasopism, na przykład tych wypełnionych zdjęciami gwiazd oraz „ciekawostkami” z ich życia. Znajdziemy na nich tytuły tekstów („Spring Music Preview – Snoop Froggy Frog, Destiny's Bastard, Poo Fighters and More”, czy „Bedroom Tips – Never be faster than a speeding bullet again”), oraz inne zapowiedzi tego, co będzie można znaleźć w środku numeru. Co ciekawe, czasami to samo pismo pojawia się później na dalszych stronach komiksu. Oprócz tego autorzy przygotowali również reklamy, w których biorą udział Ultra, Cowgirl i Aphrodite, a także wywiady z bohaterkami czy artykuły o ich działalności. Wszystko to sprawia, że wykreowany przez braci Luna świat nabiera większej autentyczności, jednocześnie wywołując na twarzy czytelnika jeszcze szerszy uśmiech. Rewelacyjny i bardzo dobrze zrealizowany pomysł.

Bonus! Clumsy Caped-Crusaders

Gdyby znów przyszło mi opowiedzieć komuś o tym komiksie, chyba nadal nie potrafiłbym streścić fabuły Ultra: Seven Days tak, by zachęcić kogoś do zapoznania się z albumem braci Luna. Mam nadzieję, że mimo wszystko udało mi się to w tej recenzji. Mogę się mylić i błędnie zakładać, że skoro ja nie słyszałem wcześniej o przygodach Pearl, nie słyszała o nich także większość rodzimych czytelników opowieści obrazkowych, ale jeśli mam rację, namawiam wszystkich do sięgnięcia po tę historię. Może nie przewróci niczyjego wyobrażenia o superbohaterach do góry nogami, ale dostarczy ogromnej dawki humoru i bezpretensjonalnej rozrywki.

niedziela, 2 listopada 2014

#978 - Donikąd (812): Organizm próbuje się bronić

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik] [listopad]

#977 - Goście w zbiorczym "Donikąd" 2012-2013: Ojciec Rene (1)

Brak komentarzy:

Od publikacji zbiorczego wydania Donikąd z lat 2013-2013 minęło już trochę czasu, postanowiłem więc pokazywać komiksy oraz ilustracje, które przysłali do albumu zaproszeni przeze mnie twórcy. Kolejność przypadkowa, w miarę możliwości w każdą niedzielę jeden gościnny występ. Do wyczerpania zapasów.

Mógłbym napisać tutaj wiele akapitów, ale myślę, że komiks mówi sam za siebie. Dodam tylko, że prywatnie Ojciec Rene to zaskakująco spokojny i sympatyczny człowiek, a poza tym... to nie jedyna jego plansza, która znalazła się w zbiorczym wydaniu Donikąd.

#976 - Donikąd (811): Prawie jak co roku

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik] [listopad]

niedziela, 26 października 2014

#970 - Donikąd (805): Jak było na weselu?

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

#969 - Goście w zbiorczym "Donikąd" 2012-2013: Edyta "Mei" Bystroń

Brak komentarzy:

Od publikacji zbiorczego wydania Donikąd z lat 2013-2013 minęło już trochę czasu, postanowiłem więc pokazywać komiksy oraz ilustracje, które przysłali do albumu zaproszeni przeze mnie twórcy. Kolejność przypadkowa, w miarę możliwości w każdą niedzielę jeden gościnny występ. Do wyczerpania zapasów.

Mei jest moją ulubioną polską autorką komiksów. Pewnie pisałem to już kilkukrotnie: wiem, że sporo innych rysowniczek potrafi robić lepsze ilustracje, raczej nie byłoby też problemu ze wskazaniem lepszych scenariuszy pisanych przez kobiety, ale twórczość Edyty przebija to wszystko, bo ma duszę (a to i tak tylko jeden z wielu powodów), natomiast na myśl o samej Mei prawie nie waham się myśleć też o nadużywanym przez niektórych, zarezerwowanym dla bardzo nielicznych słowie "artysta", czy może w jej przypadku "artystka". Kiedy dostałem od niej plik z widocznym poniżej rysunkiem, co mogłem zrobić, uśmiechnąłem się szeroko. Mój uśmiech zrobił się jeszcze szerszy, kiedy nocowaliśmy u Mei w maju podczas Komiksowej Warszawy i okazało się, że to tak naprawdę wielki obraz, który mogłem zabrać do domu. Oczywiście, że go zabrałem.

#968 - Donikąd (804): Wesele Patryka

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

niedziela, 19 października 2014

#961 - Goście w zbiorczym "Donikąd" 2012-2013: Jan Skarżyński

Brak komentarzy:

Od publikacji zbiorczego wydania Donikąd z lat 2013-2013 minęło już trochę czasu, postanowiłem więc pokazywać komiksy oraz ilustracje, które przysłali do albumu zaproszeni przeze mnie twórcy. Kolejność przypadkowa, w miarę możliwości w każdą niedzielę jeden gościnny występ. Do wyczerpania zapasów.

O czym właściwie jest mój komiks i z czym najbardziej kojarzy się czytelnikom? Dla niektórych przede wszystkim z moją pracą, dla innych z moją głupotą, a niektórzy, jak choćby Jak Skarżyński, szczególnie lubią obserwować moją...

#960 - Donikąd (797): Umarłbym

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

piątek, 17 października 2014

#958 - Metody Marnowania Czasu #35: Miller & Pynchon

Brak komentarzy:

Miller i Pynchon wytyczają linie demarkacyjne. Chodzą, mierzą, przy tym dużo rozmawiają, a także przeżywają mniej lub bardziej przyjemne przygody. Na swojej drodze spotykają ludzi oraz posługujące się ludzką mową zwierzęta. Miller bardziej interesuje się kobietami, a mniej obowiązkami, za to Pynchon jest zdecydowanie oddany swojej pracy, zaś przed kontaktami z płcią przeciwną powstrzymują go ciągle żywe wspomnienia związane z jego zmarłą dziesięć lat wcześniej żoną. Można powiedzieć: taki standard. Fakt, że profesja bohaterów jest dość nietypowa, jednak ile razy spotykaliśmy historie z udziałem dwóch postaci z przeciwnych biegunów, które nie akceptują się nawzajem w stu procentach, ale muszą jakoś ze sobą żyć? [całość na stronie Gildii Komiksu]

#957 - Donikąd (795): Poszukiwania

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

czwartek, 16 października 2014

#956 - Metody Marnowania Czasu #34: Spust, czyli pamiętnik onanisty pasjonata

Brak komentarzy:

Po „Na własny koszt” Chestera Browna i „Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił” Setha polski czytelnik dostaje w swoje ręce album Joe Matta, ostatniego z trójki przyjaciół tworzących opowieści obrazkowe. Tak jak w przypadku wymienionej wyżej historii autorstwa Browna (opatrzonej podtytułem „Komiksowy pamiętnik bywalca burdeli”), wystarczy jeden rzut oka na okładkę, by wiedzieć wszystko. Otóż Matt stworzył „pamiętnik onanisty pasjonata” (uwaga dla przewrażliwionych: nigdzie nie ma informacji, że jest to rzecz tylko dla dorosłych). Czy obok takiej deklaracji można przejść obojętnie? [więcej w najnowszym numerze ArtPapieru]

#955 - Donikąd (794): Krew! Utrata zębów! Niespodziewany zwrot akcji!

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

niedziela, 12 października 2014

#951 - Goście w zbiorczym "Donikąd" 2012-2013: Szymon Kaźmierczak

Brak komentarzy:

Od publikacji zbiorczego wydania Donikąd z lat 2013-2013 minęło już trochę czasu, postanowiłem więc pokazywać komiksy oraz ilustracje, które przysłali do albumu zaproszeni przeze mnie twórcy. Kolejność przypadkowa, w miarę możliwości w każdą niedzielę jeden gościnny występ. Do wyczerpania zapasów.

Szymona Kaźmierczaka* poznałem na MFKiG w 2011 roku, w Wytwórni, kiedy pijany w połowie siedział, w połowie leżał na podłodze i coś do mnie krzyczał. Od tej pory zawsze dobrze wspominam nasze spotkania i potyczki słowne, które niestety najczęściej przegrywam. Jeszcze lepsze wspomnienia to na przykład znudzona mina Szymona słuchającego, jak rozmawiamy ze Skarżą o zapuszczaniu brody albo wspólne przelewanie piwa z własnych puszek do kubków z Atlas Areny, na tyłach spotkania dotyczącego (jeśli dobrze pamiętam) tworu o nazwie komiks kobiecy. Szymon to niesamowicie sympatyczna, złośliwa i wredna postać. Same plusy. Niektóre z nich widać na poniższej planszy.

*dopiero teraz, wchodząc na Butelkę Coli, zauważyłem, że Szymon miał przecież wpis o Donikąd.

#950 - Donikąd (790): Pod powiekami

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

piątek, 10 października 2014

#948 - Metody Marnowania Czasu #33: Ostatni żubr

Brak komentarzy:

Jeśli ktoś zetknął się z innym albumami Tomasza Samojlika, zanim sięgnął po niniejsze wydanie „Ostatniego żubra”, w czasie lektury tej historii poczuje się jak w domu. Ta sama kreska, podobne pomysły na scenariusze, identyczne podejście do tematu i zbiór ciekawostek na końcu komiksu. Niezależnie od tego, po którą z pozycji tego autora sięgnie się w pierwszej kolejności, można być usatysfakcjonowanym albo odnieść wrażenie, że Samojlik stoi w miejscu, a wręcz przestał się rozwijać – ale może już wcale nie musi? [więcej na stronie Booklips]

#947 - Donikąd (788): Brud, glut, wymioty, woskowina i cynamon

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | 2014 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

Najpopularniejsze wpisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...