Michał Misztal: maja 2016
  • To the Moon - Jeśli chodzi o gry komputerowe, istnieją dla mnie właściwie wyłącznie przygodówki oraz RPG. Gram rzadko (dużo częściej w gry bez prądu), ale jeśli już gra...
    5 dni temu

wtorek, 31 maja 2016

niedziela, 29 maja 2016

#1625 - Donikąd (1386): Magda ma zawsze rację

Brak komentarzy:
Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | [2014] | [2015] | 2016 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj]

#1624 - Metody Marnowania Czasu (89): 10 gier, w które chciałbym grać częściej

Brak komentarzy:

Jak pewnie większość graczy, nie mam jednej planszówki czy karcianki, którą uwielbiam i w którą z własnego wyboru gram w kółko, niemal ignorując pozostałe tytuły. Cały czas chcę próbować nowych rzeczy, więc efekt jest łatwy do przewidzenia: na moich półkach i w szufladach znajdują się gry, których niemal nie ruszałem. Po prostu tam są i czekają na lepsze czasy. Nie zapomniałem o ich, bardzo chcę dać im szansę, a nawet wiele szans, ale z różnych powodów okazuje się to niemożliwe; bywa, że przez brak czasu, przez brak ludzi, którzy chcieliby ze mną zagrać, ale zwykle chyba przez to, że zanim zdążę wypróbować daną planszówkę tak bardzo, jak bym chciał, w moje chciwe ręce wpada nowa, zaś wcześniejsza kończy na dalszym planie. Znacie to? Pewnie tak. [całość na blogu Planszokalipsa]

sobota, 28 maja 2016

#1623 - Donikąd (1385): Moje miejsca

Brak komentarzy:
Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | [2014] | [2015] | 2016 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj]

#1622 - Metody Marnowania Czasu (88): Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island

Brak komentarzy:

Mój pierwszy kontakt z Robinsonem wyglądał dosyć dziwnie: kolega przyniósł pudło z grą, zaczął rozkładać na stole poszczególne elementy (natychmiast wzbudzając zainteresowanie reszty), co zajęło dość sporo czasu, po czym oświadczył, że tak właściwie to nie zna jeszcze za dobrze zasad, więc da nam instrukcję i niech każdy przeczyta sobie kilka stron z opisem przykładowej rozgrywki. Oczywiście nikomu nie chciało się tego robić, więc chwilę później kolega wkładał planszę, karty i stosy żetonów z powrotem do pudełka. Po jakimś czasie pożyczył mi tę grę i powiedział, żebym to ja zapoznał się z zasadami. W takich sytuacjach prawie nigdy nie potrafię się zmobilizować (pożyczona w podobnym celu Zimna Wojna od wielu miesięcy leży na półce i zbiera kurz) – jeżeli nie mam poczucia, że gra jest moja, nie chce mi się poznawać reguł. Po kilku tygodniach oddałem Robinsona i temat ucichł. Mniej więcej w rocznicę zakupu gry zapytałem kolegi, czy nie chce jej sprzedać, skoro i tak pewnie jej nie ruszy. I sprzedał. Za 100zł. Tego właśnie potrzebowałem: niedługo potem po raz pierwszy spróbowaliśmy wydostać się z bezludnej wyspy. [całość na blogu Planszokalipsa]

#1621 - Metody Marnowania Czasu (87): Pierwsze wrażenia: Colt Express

Brak komentarzy:

Colt Express to prosta, szybka gra, w której kierujemy bandytami poruszającymi się nie na zwykłej planszy, ale wewnątrz wagonów albo po dachach modelu pociągu. Wygląda świetnie i natychmiast przykuwa uwagę. Sama rozgrywka... jeszcze nie jestem do końca przekonany. [całość na blogu Planszokalipsa]

#1620 - Donikąd (1384): Albo to, albo Harry Potter nie jest aż taki zły

Brak komentarzy:
Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | [2014] | [2015] | 2016 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj]

czwartek, 26 maja 2016

#1619 - Donikąd (1383): Pani domu w potrzebie

Brak komentarzy:
Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | [2014] | [2015] | 2016 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj]

#1618 - Metody Marnowania Czasu (86): Martwa Zima: Gra Rozdroży

Brak komentarzy:

Może uchował się jeszcze ktoś, kto nic o tym nie słyszał, ale od ładnych paru lat istnieje seria komiksowa (i serial, dla tych, którzy wolą oglądać niż czytać albo po prostu nie przemawiają do nich opowieści obrazkowe) zatytułowana Żywe Trupy. Jak łatwo się domyślić, jest to historia o świecie wypełnionym gnijącymi zombiakami oraz o ludziach, którym przyszło w nim żyć i walczyć o przetrwanie. Przede wszystkim właśnie o ludziach. Znam ten komiks od mniej więcej dekady, swego czasu zdarzyło mi się trochę o nim pisywać, lubię go (choć akurat z tym bywało różnie) i nadal jestem na bieżąco z kolejnymi epizodami. Dlaczego? Bo co jakiś czas chodzące zwłoki zagryzają biednych ocalałych, zamieniając ich w kolejne zombiaki? Nie, nie dlatego. W każdym razie nie tylko. Chodzi bardziej o stronę obyczajową komiksu; obserwowanie, jak ludzkie niedobitki radzą sobie w obliczu zagłady i jak potrafią wzajemnie sobie szkodzić w imię własnych korzyści, stwarzając dla innych zagrożenie, które niejednokrotnie jest dużo większe od powłóczących nogami trupów. Reakcje pozostałych przy życiu na świat, który skończył się na ich oczach, to coś o wiele bardziej interesującego niż niemal wszechobecne chmary „szwendaczy”. [całość na blogu Planszokalipsa]

#1617 - Donikąd (1382): Z długą brodą zawsze znajdziesz przyjaciela

Brak komentarzy:
Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | [2014] | [2015] | 2016 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj]

czwartek, 19 maja 2016

niedziela, 15 maja 2016

sobota, 14 maja 2016

środa, 11 maja 2016

wtorek, 10 maja 2016

#1602 - Donikąd (1367): Potrzebuję Cię bardziej, niż myślisz

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [od początku] | [2012] | [2013] | [2014] | [2015] | 2016 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj]

#1601 - Metody Marnowania Czasu (85): Niesłychane losy Ivana Kotowicza

Brak komentarzy:

Nie wiem, czy na polskim komiksowym rynku rzeczywiście istnieje luka, którą, zgodnie ze słowami Kajetana Kusiny i Michała Ambrzykowskiego, autorów albumu Niesłychane losy Ivana Kotowicza, ma zapełnić ich wspólne dzieło. Jedno jest pewne: dobrego komiksu środka nigdy dość, bo to właśnie takie głównonurtowe historie powinny stanowić trzon tego medium. Nie ujmując niczego komiksom artystycznym, kto powiedział, że dobre, będące czystą rozrywką czytadło nie zasługuje na taką samą uwagę odbiorców, a jego twórcy, jeśli wykonali swoją pracę jak należy, na takie samo uznanie? Na pewno nie ja. [całość na stronie Gildii Komiksu]

piątek, 6 maja 2016

Najpopularniejsze wpisy