Michał Misztal: maja 2011

poniedziałek, 30 maja 2011

#20 - Eternia & MoSS - To The Future

Brak komentarzy:

Oto numer, który zwalił mnie z nóg już po pierwszym przesłuchaniu i którego nie waham się nazwać pięknym, choć może brzmieć to pretensjonalnie. To The Future to kawałek między innymi o miłości, ale daleko mu do cukierkowej atmosfery znanej z wielu (niestety także rapowych) poruszających ten temat utworów, daleko mu do banału. Napisanie takiego tekstu musiało wymagać naprawdę wielkiej odwagi. Znam ten track już od bardzo wielu miesięcy i za każdym razem, kiedy się kończy, nie mogę wyjść z podziwu. Takie wersy rzuca ktoś, kogo śmiało można uważać za prawdziwego artystę otwierającego się przed słuchaczami w stu procentach, nie patrząc na nic. Nie wiem jak Wy, ja wolę coś takiego niż ludzi z ładnymi głosami, którzy startują w konkursach na najwierniejsze odtworzenie cudzych tekstów do cudzej muzyki, choćby to kopiowanie wychodziło im naprawdę imponująco.

czwartek, 26 maja 2011

#18 - Deus ex Machina #1

Brak komentarzy:

O zinie Deus ex Machina pisałem ostatnio tyle, że chyba należałoby zmienić nazwę tego bloga na Deus ex Machina 2. Nieważne. Parę dni temu pierwszy numer wreszcie znalazł się w moich rękach i na całe szczęście mogę stwierdzić, że warto było poruszać temat nowego wydawnictwa Barbary Okrasy, Anny Rutkowskiej i Anny Sęp. Poniższe akapity nie są recenzją, głupio recenzować zin, w którym znalazło się i moje nazwisko, raczej zachętą do sprawdzenia, co przygotowały panie redaktorki. A przygotowały sporo dobrych rzeczy.

Deus ex Machina ma kształt kwadratu, z kolei wszystkie prace w środku zostały umieszczone w okręgu, co daje niezwykle oryginalny efekt. Autorzy (tak właściwie to głównie autorki) mieli dokończyć zdanie "Po wybuchu..." i na tym opiera się każda krótka opowieść opublikowana w pierwszym numerze. Większość osób wolało postawić na pojedyncze ilustracje, niż na komiksy, a nawet jeśli są to historie obrazkowe, zwykle i tak oparto je na schemacie jedna strona-jeden rysunek. Scenariuszowo raczej trudno znaleźć tu coś wyjątkowo dobrego, natomiast niewątpliwie jest na co popatrzeć. To główny atut wydawnictwa, jednak według mnie warto zdobyć je dla całości - ciekawej formy, fajnego wydania, ilustracji. Deus ex Machina #1 to bardzo udany debiut, nie będący pojedynczym strzałem. Numer drugi jest już w przygotowaniu i wierzę, że z dobrego wykluje się jeszcze lepsze.

Co do mojego tekstu (przeprowadziłem wywiad z Interior League - to jedyna rzecz w zinie, która nie ma nic wspólnego z wybuchem), wreszcie odważyłem się przeczytać go kilka miesięcy po napisaniu i... myślę, że dałem radę. Nie wiem, jak wygląda to z perspektywy czytelnika, który nie zna Enigmy Petera Milligana (tym, którzy znają, chyba nie dałem zbyt wielu powodów do narzekania, co?), być może niedorzecznie, ale mam nadzieję, że ktoś jednak poczuje się zachęcony do sięgnięcia po ten komiks. Między innymi taki był mój zamiar. W drugim numerze będzie lepiej, a przynajmniej postaram się, żeby było. Do przeczytania.

niedziela, 22 maja 2011

#17 - Tyler the Creator - Goblin

34 komentarze:

O Tylerze i jego kawałku Yonkers pisałem w kwietniu. Od tego czasu zdążyłem przesłuchać obie płyty autora, debiutancką Bastard oraz najnowszą, zatytułowaną Goblin. Po zapoznaniu się z tą pierwszą pomyślałem, że to jeszcze nie to, Tyler dopiero się rozkręcał, ale skoro teraz pokazał coś takiego jak Yonkers, Goblin powinien zwalić mnie z nóg. Niestety, drugi album rapera z Odd Future bardzo mnie rozczarował.

Tyler niewątpliwie potrafi rapować. Nadal bardzo podoba mi się numer, o którym pisałem wcześniej, ale co z tego, skoro cała reszta nie dorasta mu do pięt. Umiejętności MC nie zostały tu wykorzystane. Niby ma być kontrowersyjnie, jednak mam wrażenie, że to kontrowersja na siłę, opierająca się niemal wyłącznie na rzucaniu mięsem w co drugim wersie i opowiadaniu strasznych głupot (gdzie te gry słowne z Yonkers, bo albo ich nie zauważyłem, zapewne przez trudną do przetrawienia muzykę, albo rzeczywiście prawie ich nie ma). Płyta jest nudna i monotematyczna, ponad sześciominutowe kawałki to gruba przesada. Goście sprawdzają się jeszcze gorzej od gospodarza, zaś nienachalne dialogi z własnym sumieniem znane z numeru singlowego, wałkowane przez całą płytę też sprawiały, że nie mogłem powstrzymać ziewania, nie mówiąc o tym, że wszystko to już gdzieś było, i nie mam tu na myśli jedynie albumu Bastard.

Najgorsza jest jednak wspomniana już warstwa muzyczna. Do Yonkers musiałem się przekonać, dałem radę dopiero za którymś razem, ale jeśli chodzi o przekonywanie się do całej płyty, nawet nie mam zamiaru próbować. Nie lubię bólu. Przeczytałem gdzieś, że "to nie jest muzyka lekka, łatwa i przyjemna", co brzmi jak marne usprawiedliwienie faktu, że Goblin to w znacznej części kakofonia. Owszem, nikt nie mówił, że muzyka musi być za każdym razem lekka, łatwa i przyjemna, jednak powinno dać się jej słuchać, a tego napisać o drugim albumie Tylera niestety nie mogę. Jest granica pomiędzy ambitnym, trudnym w odbiorze rapem, a gwałcącym uszy, nieśmiesznym żartem. Goblin to właśnie taki nieśmieszny żart, przykry tym bardziej, że oczekiwałem czegoś rewelacyjnego.

Trudno, poczekam sobie dalej. Może za jakiś czas autor przesłucha swoje dzieło na spokojnie, wyciągnie odpowiednie wnioski, a potem nagra płytę, na jaką byłoby go stać już teraz, gdyby po drodze coś nie uległo nieprzewidzianej awarii. Boję się jednak, że - biorąc pod uwagę masę pozytywnych opinii oraz cały rozgłos wokół tego MC - przekonany o swojej boskości Tyler the Creator będzie dalej szedł w tym samym kierunku, co do tej pory. A to bardzo zły kierunek. Obym nie miał racji.

wtorek, 10 maja 2011

#16 - Pierwszy numer Deus ex Machina

4 komentarze:




Jeśli chcesz DexM to szukaj trójkątnej nalepki na plecaku uczestnika KW, egzemplarzy jest mało ale za to ciężkie. Cena - 8 zł; autorzy mają zapewniony egzemplarz i uścisk ręki.

Jeśli chcesz dostać DexM pocztowo, to jest taka możliwość, ale musisz podać adres na maila bogna.ma.szynie@gmail.com i doliczyć 2zł za przesyłkę.

sobota, 7 maja 2011

#15 - 1 zine

2 komentarze:

Niedawno w Internecie pojawiła się strona 1 zine, będącego e-zinem redagowanym przez Martę Nieznayu. Pierwszy numer wkrótce, może nawet jeszcze w maju. W środku znajdą się między innymi komiksy Mei, Ojca Rene i Skarży, a także moje opowiadanie. Cóż mogę napisać, bardzo się cieszę i czekam na efekt pracy pani redaktor.

Najpopularniejsze wpisy