Michał Misztal: października 2011

sobota, 22 października 2011

#42 - Czego nie znajdziecie w trzecim numerze Kwartalnika

1 komentarz:

Zdziwiłem się, widząc w Internecie trzeci numer Kwartalnika. Zdziwiłem się jeszcze bardziej, nie widząc w środku opowiadania, które miało się tam znaleźć. Aha. Dobrze wiedzieć.

PS. Fajna okładka Daniela Grzeszkiewicza.

czwartek, 13 października 2011

#41 - Po MFK: Ścierwo #1

2 komentarze:

Już po premierze, tej (haha) oficjalnej. W razie czego, mail scierwo.zin@gmail.com jest nadal aktualny. I to właściwie tyle, całą resztę można znaleźć w poprzednich wpisach. Do następnego numeru, który ukaże się na pewno, choć jeszcze nie mam pojęcia, kiedy w ogóle się za niego zabiorę.

niedziela, 9 października 2011

#40 - Po MFK: Deus ex Machina #2

5 komentarzy:

Kolejna z łódzkich premier to drugi numer Deus ex Machina. Z nazwy zin, z wyglądu w pełni profesjonalny (a także sponsorowany) magazyn komiksowy. Chociaż nie do końca komiksowy. Nadal przeważają ilustracje i nawet jeśli ktoś zrobił komiks, najczęściej są to historie z kilkoma kadrami, z których każdy zajmuje całą stronę. Tylko Martyna Kowalczyk, Szymon Kaźmierczak i Jakub Kiyuc przygotowali "normalne" opowieści obrazkowe. Ale to i tak uwaga bardziej do autorów, niż do redaktorek Deusa, no i kto powiedział, że zamieszczone tam komiksy mają wyglądać tak, jak chciałbym, żeby wyglądały?

Co do numeru, jest zajebisty. Poza korektą. Niestety korektą mojego wywiadu z postacią, którą widać poniżej. Zamiast poprawić, raczej utrudniono czytelnikowi zrozumienie kilku zdań, usunięto parę przecinków z miejsc, gdzie moim skromnym zdaniem powinny zostać... ale było, minęło. Nie narzekam, bardzo się cieszę, że moje nazwisko ponownie znalazło się w tym zinie. W następnym numerze ma być lepiej. Znajdziecie tam też komiks narysowany przez Mei do mojego scenariusza, który został przesunięty właśnie do Deus ex Machina #3.

piątek, 7 października 2011

#39 - Po MFK: 1 zine - 1 ręka

1 komentarz:

Wieczorem 2 października wróciłem z MFK w Łodzi, poszedłem spać, a rano czekała mnie praca. Do tej pory nie udało mi się do końca ochłonąć po pełnych wrażeń piątku, sobocie i niedzieli, powoli zabieram się za czytanie masy przywiezionych rzeczy i powoli składam raporty, co tam u mnie.

Drugi numer 1 zine miał swoją premierę właśnie na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier. W środku znalazło się moje opowiadanie, Powroty z pracy nie muszą być nudne. Pierwsze pisane z myślą o zadanym przez kogoś temacie, jedno z pierwszych opublikowanych na papierze, który mimo wszystko ciągle istnieje. Cieszę się, zresztą jak zawsze przy podobnych okazjach. Rozeszło się tego trochę, ale może da się jeszcze dostać egzemplarz u Marty.

Najpopularniejsze wpisy