Michał Misztal: października 2013
  • To the Moon - Jeśli chodzi o gry komputerowe, istnieją dla mnie właściwie wyłącznie przygodówki oraz RPG. Gram rzadko (dużo częściej w gry bez prądu), ale jeśli już gra...
    1 tydzień temu

sobota, 19 października 2013

#557 - Donikąd: Trochę surrealizmu

Brak komentarzy:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [początek] | 2012 [sierpień] [wrzesień] [październik] [listopad] [grudzień] 2013 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

#556 - Astropolis [zapowiedź 1]

Brak komentarzy:

Pierwsza i pewnie przedwczesna (co mi tam) zapowiedź rzeczy, o której wspominałem tutaj, pozbawiona zbędnych słów, bo to i tak tylko bezmyślne szkice zrobione wczoraj w robocie. Plan jest następujący: rysować właśnie w taki, bezmyślny sposób, zapisywać pomysły, wszystko w jednym kotle, a za jakiś czas w końcu zdecydować, które z nich warto wykorzystać. O ile którekolwiek.

wtorek, 15 października 2013

#552 - Przelotnie i miejscami w porywach

Brak komentarzy:

Od niedawna czuję się trochę jak ojciec. Ktoś, a konkretnie Krzysiek Namyślak, zaczął robić to samo, co ja, czyli swój komiksowy dziennik. Nie miałem okazji poznać autora, za to regularnie czytam kolejne odcinki Przelotnie i miejscami w porywach (bo tak nazywa się seria) i, szczerze mówiąc, podobają mi się. Krzysiek ciska bardzo surowo, nawet w porównaniu ze mną, w kwestii nauki rysowania droga przed nim jest jeszcze dłuższa niż przede mną. Z początku robił swoim komiksom zdjęcia, na szczęście od niedawna zaczął je skanować. Za to radzi sobie lepiej z narracją, nie wspominając o tym, że ma życie dużo ciekawsze od tego, które przedstawiam w Donikąd - chodzi do liceum, klasa biol-chem (dla mnie byłby to koszmar), ma sprawdziany i kartkówki, chodzi na basen, jeździ na rowerze, chodzi na oazę, chodzi grać w RPG, ogólnie dużo chodzi, podczas gdy ja wracam z pracy, kładę się w łóżku i czytam. W jego dzienniku dzieje się dużo i podoba mi się sposób, w jaki jest przedstawiane. To dopiero pierwsze kroki, na razie powstało jakieś 40 odcinków, także ignoruję wszelkie niedoróbki. Tak jakby nie było ich u mnie. Czytam, cieszę się, że udało mi się kogoś zainspirować i trzymam kciuki za wytrwałość Krzyśka.

Przelotnie i miejscami w porywach można póki co znaleźć jedynie w albumie na Facebooku autora. Z tego, co widzę, komiks nie jest widoczny dla każdego (trzeba być przynajmniej znajomym kogoś, kto ma w znajomych Krzyśka), jednak jeśli ktoś może go zobaczyć, zachęcam do sprawdzenia.

#551 - Donikąd: Astropolis?

2 komentarze:

Donikąd - komiksowy dziennik prowadzony od 13 sierpnia 2012 roku | Archiwum: [początek] | 2012 [sierpień] [wrzesień] [październik] [listopad] [grudzień] 2013 [styczeń] [luty] [marzec] [kwiecień] [maj] [czerwiec] [lipiec] [sierpień] [wrzesień] [październik]

czwartek, 10 października 2013

#545 - Ogólnie #10

Brak komentarzy:

Rzadko rysuję coś poza kolejnymi odcinkami Donikąd, a jeśli już, zwykle są to jakieś bazgroły, bezmyślne kreski powstające na przykład w pracy, podczas rozmów z klientami. Nikomu tego nie pokazuję, bo właściwie nie ma czego pokazywać. Ale bywa też tak, że ktoś namawia mnie do narysowania czegoś... no dobrze, nie bywa, tak naprawdę zdarzyło się jeden raz. W czasie tegorocznej Ligatury Dominik Szcześniak wykorzystał swoistą zapowiedź książki TM-Semic. Największe komiksowe wydawnictwo lat 90. w Polsce Łukasza Kowalczuka (przednia i tylna okładka jak w finalnej wersji, w środku same czyste strony) do zapoczątkowania cyklu TM-Semic kreską polskich twórców. Każdy miał narysować jakąś postać pojawiającą się w opowieściach obrazkowych publikowanych przez wyżej wymienione wydawnictwo. Zostałem uznany za twórcę, namówiony (prawie zmuszony) do wzięcia udziału w przedsięwzięciu i, na czapie zamykającej Ligaturę, narysowałem Bane'a. Mógłbym się usprawiedliwiać, że byłem pijany, bo byłem, ale na trzeźwo wyszłoby tak samo. Co nie zmienia faktu, że dobrze jest mieć swój rysunek obok tylu dobrych ilustratorów, a poza tym robiąc go, całkiem nieźle się bawiłem. No i tylko jedna osoba nie zorientowała się, że mój Bane to Bane, więc chyba nie jest aż tak źle.

Najpopularniejsze wpisy