Michał Misztal: #54 - Metody Marnowania Czasu #8: Talisman: Magia i Miecz
  • To the Moon - Jeśli chodzi o gry komputerowe, istnieją dla mnie właściwie wyłącznie przygodówki oraz RPG. Gram rzadko (dużo częściej w gry bez prądu), ale jeśli już gra...
    1 tydzień temu

środa, 11 stycznia 2012

#54 - Metody Marnowania Czasu #8: Talisman: Magia i Miecz

Niedawno pisałem o grze planszowej Magiczny Miecz, a dzisiaj będzie o Talismanie, w polskiej wersji opatrzonym dopiskiem nawiązującym do starej wersji tej planszówki: Magia i Miecz. W dużym skrócie, po rozpakowaniu pudełka wszystko jest po staremu, ale w nowszej, zdecydowanie lepszej odsłonie. Samo pudełko zajmuje o wiele więcej miejsca, zamiast planszy będącej zwykłą kartką papieru dostajemy grubą, dużą i rozkładaną mapę Krain, zamiast żetonów z cienkiej tektury są pionki, zamiast kart Postaci gracz dostaje figurki, zaś czarno-białe karty zostały zastąpione przez kolorowe. A to i tak nie wszystkie zmiany. Pisząc wprost i prostacko, gdybyśmy mieli taką wersję Magicznego Miecza w dzieciństwie, dosłownie zesralibyśmy się ze szczęścia. Ale teraz, po latach, pomimo świetnego wyglądu Talismana, jakoś udało mi się zachować czystą bieliznę. Dlaczego?

Tym chociaż trochę zorientowanym w temacie przypominam, że wychowałem się na Magicznym Mieczu, plagiacie Magii i Miecza. To właśnie Magia i Miecz bazowała na Talismanie, także, mimo całego podobieństwa, Talisman i Magiczny Miecz to dla mnie dwie zupełnie inne gry. Jeśli chodzi o atmosferę w czasie rozgrywki, bardziej podoba mi się właśnie stary plagiat, nie wiem, być może powodem jest sentyment z dzieciństwa, jednak wolę próbować zabić Bestię niż zdobyć Koronę Władzy (po co w ogóle Korona Władzy dobrym Postaciom?) i wolę mroczny Magiczny Miecz od kolorowej, czasem wręcz cukierkowej oprawy graficznej nowej wersji. Poza tym jakoś wolę być zamieniany w kamień, a nie w ropuchę, w Talismanie parę rzeczy sprawia wrażenie zbyt dziecinnych jak na mój gust. W każdym razie po euforii na samym początku muszę stwierdzić, że czegoś tu niestety brakuje.

Od premiery podstawki ukazało się już pięć dodatków: Żniwiarz, Podziemia, Królowa Lodu, Góry i Pani Jeziora. Całkiem sporo nowych Kart i Postaci, dwie nowe plansze, ogólnie gra cały czas się rozrasta. Szkoda, że z dodatkami też jest pewien problem. Poza Żniwiarzem (wprowadzającym do gry tytułową postać, którą przy odpowiednim rzucie kostką może kierować każdy, próbując uprzykrzyć życie przeciwnikom) właściwie żaden z nich nie wdraża jakichś znaczących zmian. W przeciwieństwie do tych z Magicznego Miecza. Tam wszystko było bardziej pomysłowe. W Talismanie mamy albo dodatki karciane, dobre, ale bez wielkich innowacji, albo uzupełnienia z nowymi planszami, czyli Podziemia i Góry. W Podziemiach na samym końcu czeka na nas główny przeciwnik, mający przy sobie ciekawe Przedmioty, jakie możemy dostać, oczywiście jeżeli go pokonamy. Dla odmiany w Górach... no tak, nie ma żadnej odmiany. Pod koniec również czeka na nas główny przeciwnik i tak dalej. Trochę mało w tym wszystkim inwencji.

Po bardzo wielu latach to wciąż ta sama gra, co można uznać jednocześnie za wadę i zaletę. Przez tyle czasu autorzy nie wpadli na to, że może należałoby jakoś ograniczyć losowość i wprowadzić choć kilka poprawek i urozmaiceń, co jest smutne. Urozmaiceń jest chyba jeszcze mniej niż w starej wersji. Z drugiej strony, ej, to wciąż ta sama gra, coś, przy czym spędziłem setki godzin mojego dzieciństwa. Mimo nieco innej atmosfery niż ta w Magicznym Mieczu, nadal jest lepiej niż nieźle. Chciałbym tylko zobaczyć więcej ciekawych dodatków. Jakiś czas temu na horyzoncie pojawiło się kolejne uzupełnienie, Smoki, pierwsze, które ma szansę wprowadzić sporo diametralnych zmian. I na to liczę. Po tym, co widziałem w dodatkach autorskich do Magicznego Miecza, jestem głodny pomysłowości oraz nietypowych rozwiązań. Oby Smoki chociaż trochę odświeżyły tę grę, żeby znowu chciało mi się rzucać kostką i wybierać kierunek ruchu.

9 komentarzy:

  1. Rozumiem, że kupiłeś? Dziwna inwestycja tym bardziej, że znasz magiczny miecz. Gra już się zestarzała a na rynku jest masa fajowych planszówek do których oczy się świecą. Powinieneś raczej sprawdzić "Horror w Arkham". Jest nazywany "talizmanem XXI wieku". Z fantasy luknij na "Descent": http://boardgamegeek.com/boardgame/17226/descent-journeys-in-the-dark

    Ja od dwóch lat łupie w "dominiona" i polecam, ale raczej w trybie online - jest bardziej dynamiczny. Do piwa boska jest "Cytadela".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłem. Sentyment jednak robi swoje. Wiesz co, może napisz coś więcej i o Arkham Horror (coś tam oczywiście słyszałem, ale chętnie przeczytam Twoje zdanie) i o Descent, jeśli możesz.

    Co do Talismana, czekam na dodatek Smoki. Jeśli nie okaże się tak dobry, jak oczekuję, kto wie, może sprzedam to wszystko wpizdu.

    Co do Cytadeli oraz Dominiona, z tego typu karcianek zmam tylko zajebisty Nightfall, o którym za jakiś czas też napiszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie grałem w nie, nie mam kasy na planszówki a i chętnych do dłuższych sesji u mnie nie ma (wszyscy mężaci i wąsaci trudno ich na całą noc wyrwać:) więc skończyły by stojąc na półce. Ślinie się do nich jak do wielu innych gier.

    Oprócz wspomnianych grywam też w "Carcassonne". Ze współczesnych karcianek miałem jeszcze kontakt z "race for the galaxy". I tyle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Horror w Arkham jest bardzo dobry (a jeśli znasz prozę Lovecrafta, to sprawia jeszcze lepszą frajdę). Gra jest bardzo rozbudowana, ma świetny klimat i dużo się dzieje. Osobiście wolę ją sto razy bardziej niż Talizmana, który bardzo szybko mi się znudził z powodów, które wymieniasz wyżej. Arkham z dodatkiem Dunwich staje się zupełnie inną grą, a jest tez kilka dodatków fanowskich, które równie mocno ją zmieniają. Jedyna wada Arkhama (imo) to taka, że trzeba długo się do niej przygotowywać (rozłozyć planszę, żetony, przygotować karty, wybrać postacie - sporo czasu to zajmuje) i trzeba dobrze znać instrukcję. Ale gra jest warta świeczki.

    Ostatnio zakochałem się w Neuroshimie Hex. Gra jest szybka, wciągająca i praktycznie nic nie zależy od przypadku. Również ma fajny klimat (postapokalipsa) i kilka ciekawych dodatków (w tym roku ma ich być więcej).

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli gry to także temat rzeka. Ze wszystkich wymienionych przez Was chyba najbardziej interesuje mnie Arkham Horror, może kiedyś ją sprawdzę.

    Co do Neuroshimy, od niedawna planuję powrócić do tej fabularnej, na Hex może przyjdzie czas później. W ogóle ostatnio znowu odżyła chęć granie w gry fabularne.

    OdpowiedzUsuń
  7. W kolekcji mam też Battlestar Galactica. Gra przede wszystkim dla miłośników serii, choć inni też powinni być zadowoleni. Najlepiej się w nią gra przy dużej ilości osób (min. 3), kupa zajebistej zabawy jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. A to mnie jakoś w ogóle nie interesuje, nie znam serialu, więc grę też sobie odpuszczę. Ale Arkham Horror wygląda nieźle. Pewnie kiedyś sprawdzę. Właśnie, kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sprawdziłem grę Descent i wygląda to naprawdę zajebiście. Czytałem, że w tym roku ma się ukazać nowa edycja, pewnie kupię. Pierwszej nie ma, przynajmniej na stronie rebel.pl.

    Z Arkham Horror to samo, gra niedostępna. Szkoda, bo też mnie nią zainteresowaliście.

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze wpisy