Zaryzykuję stwierdzenie, że większość ludzi, którzy obejrzeli film pod tytułem „Strażnicy Galaktyki”, nie była wcześniej zaznajomiona z jego komiksowym pierwowzorem, nawet jeśli znalazła się wśród nich spora liczba wielbicieli opowieści obrazkowych. Idąc dalej tym tropem, postawię kolejną tezę: nawet jeśli ci wielbiciele znali graficzną kanwę owej hollywoodzkiej produkcji, to większość z nich najwyżej ze słyszenia. Teraz tych niezwykle charakterystycznych bohaterów znają niemal wszyscy i bardzo dobrze, że tak się stało. Źle natomiast, że Marvel postanowił w niezbyt elegancki sposób odcinać kupony od medialnego zamieszania, masowo tworząc serie z udziałem popularnych protagonistów. Jeśli jednak w tym przedsięwzięciu udział bierze Brian Michael Bendis, grzechem byłoby nie sprawdzić, z jakim skutkiem. [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]
7/2026 (37): Na żywioł #3: Komiksy [podcast]
-
Włączyliśmy mikrofony i porozmawialiśmy bez planu o tym, o czym umiemy
rozmawiać... może nie najlepiej, ale na pewno najdłużej, czyli o komiksach.
Gdzie ...
3 dni temu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz