Michał Misztal: #1222 - Metody Marnowania Czasu #48: Superman: Red Son [archiwum recenzji]

sobota, 6 czerwca 2015

#1222 - Metody Marnowania Czasu #48: Superman: Red Son [archiwum recenzji]

[recenzja napisana w marcu 2011]

Wyobraźcie sobie, że zamiast w Stanach Zjednoczonych, młody Kal-El rozbija się w Związku Radzieckim. Pomysł prosty, a jednocześnie genialny. I bardzo łatwy do spieprzenia. Jak pokazać Supermana z sierpem i młotem na klacie, stojącego u boku Stalina, w taki sposób, aby w grę nie wchodził niezamierzony efekt komiczny? Na szczęście Mark Millar dał radę i nie zrobił z tego banalnej opowieści pokazującej, że amerykańska wersja ostatniego syna planety Krypton to ideał, natomiast jego komunistyczny odpowiednik jest czystym złem. Czerwony Superman to wciąż wkurzający harcerzyk o dobrym sercu, tyle że wyznający odmienną ideologię. W Red Son pragnie bezpieczeństwa i dobrobytu ludzkości za wszelką cenę, która, jak łatwo się domyślić, prędzej czy później okaże się bardzo wysoka. A może jednak nie? Dodatkowymi plusami scenariusza są niesamowita pomysłowość oraz to, że czytelnik jest zaskakiwany na każdym kroku.

Pomysły Millara nie opierają się wyłącznie na prostym odwróceniu ról: Superman był Amerykaninem, teraz jest komunistą, Batman chronił Gotham, teraz walczy o wolność w Związku Radzieckim i ma nieco cieplejszą czapkę i tak dalej. Zmian jest dużo więcej i na pewno będą sporą niespodzianką. Na przykład znana wszystkim Lois Lane, bez Clarka Kenta staje się Lois Luthor, a sam Lex to naukowiec próbujący udaremnić plany głównego bohatera tej opowieści, ale w trochę inny sposób niż zwykle. I z trochę innych powodów. Scenarzysta bawi się oczekiwaniami odbiorców; nigdy nie wiadomo, w jakiej roli zobaczymy postacie, które dobrze znamy z czytanych wcześniej przygód jednego z najbardziej znanych komiksowych superherosów.

Red Son składa się z trzech części, prezentujących stopniowe dochodzenie Supermana do absolutnej władzy, w jego mniemaniu sprawiającej, że świat stał się miejscem niemal doskonałym. Akcję każdego z epizodów dzieli wiele lat; obserwujemy, jak bohaterowie stają się coraz starsi oraz coraz bardziej zdeterminowani. Każdy z nich stracił stanowczo za dużo czasu. Jedni chcą obalenia rządów Supermana, marzeniem innych (na przykład Wonder Woman) jest cały świat realizujący plan przybysza z Kryptonu. Nie wszystkim podoba się komunizm, na świecie nadal jest kilka miejsc stawiających opór (łatwo się domyślić, gdzie znajduje się ostatni bastion, przeciwstawiający się Związkowi Radzieckiemu niczym pewna galijska wioska Rzymianom), ale pamiętajmy, że pan S to wciąż dobry chłopiec i nie chce wprowadzać swoich zasad używając do tego siły. Dla mnie właśnie to jest głównym atutem komiksu: Millar nie robi z głównego bohatera czarnego charakteru. Jeżeli Czerwony Syn postępuje źle, robi to w dobrej wierze i myśląc przede wszystkim o bezpieczeństwie ludzi, co czyni z niego postać tragiczną. Co nie znaczy, że pod koniec przegrywa. Tego nie napiszę, przekonajcie się sami.
Akcja pędzi do przodu jak szalona, towarzyszą jej bardzo dobre ilustracje. Rysunki są dobre same w sobie, a do tego dochodzi jeszcze kreatywność autorów przy tworzeniu takich rzeczy jak nowe stroje starych bohaterów, nie tylko Supermana i Batmana. Oczywiście w przypadku tego komiksu scenariusz jest dużo ważniejszym elementem niż oprawa graficzna, jednak i w jej przypadku należą się słowa uznania.

Miniseria napisana przez Marka Millara to lektura na więcej niż jeden raz, więc naprawdę warto w nią zainwestować. Sama opowieść powinna spodobać się przede wszystkim osobom dobrze zaznajomionym ze światem Supermana, wyłapią w niej dużo więcej nawiązań i smaczków niż przeciętny czytelnik (czyli na przykład autor tej recenzji), ale zabawa i tak jest przednia, od pierwszych stron aż do samego końca. Sam pomysł na finał może zdziwić i zostać uznany za taki sobie, jednak nawet jeśli... co tam, to przecież i tak Elseworld, w dodatku bardzo dobry. Napisałbym, że Red Son to najlepsza rzecz, jaką czytałem w ciągu paru ostatnich tygodni, ale kilka dni temu pochłonąłem drugi TPB serii Scalped, więc nie napiszę. Napiszę za to, że polecam jak cholera. Sam pomysł zachęca do sprawdzenia komiksu, a potem jest jeszcze ciekawiej, więc wiecie, co z nim zrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najpopularniejsze wpisy