Nawet po szybkim przekartkowaniu Skazanych na siebie da się zauważyć, że rysunki Miriam Katin przypominają szkice, ale są to szkice bardzo dopracowane i niejednokrotnie obfitujące w dużą ilość szczegółów. Można odnieść wrażenie, że kreska niezbyt pasuje do "komiksowych wspomnień z czasów II Wojny Światowej", ale ponura kolorystyka, zgrywająca się z zaprezentowanymi w albumie wydarzeniami, robi swoje, skutecznie pozbawiając mnie wątpliwości co do graficznego przedstawienia poszczególnych wątków. Jedynie fragmenty mówiące o czasach po wojnie zostały uzupełnione większą ilością barw. Te oraz czerwona flaga ze swastyką, zasłaniająca oglądane przez okno niebieskie niebo... [całość na stronie Gildii Komiksu]
8/2026 (38): Na żywioł #4: Komiksy [podcast]
-
Tym razem wyszło tak, że porozmawialiśmy głównie o mangach. Na przykład o
takich tytułach jak Saga Winlandzka, One Piece albo Bakuman. Czy większośc
man...
1 dzień temu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz