Michał Misztal: metody marnowania czasu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metody marnowania czasu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metody marnowania czasu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 listopada 2016

#1836 - Metody Marnowania Czasu (118): Storm, tom 3

Brak komentarzy:

Storm to ten zapewniający masę zabawy, stary, świetnie narysowany komiks, co prawda cechujący się przestarzałą, nieco naiwną fabułą, ale właśnie dzięki niej mający swój urok. No i powtórzmy: te ilustracje Lawrence'a, bez których to wszystko zwyczajnie by nie działało. Tylko ile tak można? [całość na stronie Gildii Komiksu]

niedziela, 20 listopada 2016

#1828 - Metody Marnowania Czasu (117): Alias, tom 2

Brak komentarzy:

Jessica Jones powraca. Jeśli komuś podobał się poprzedni tom serii „Alias”, nabycie kolejnego będzie dla niego jedynie formalnością. A mam nadzieję, że zadowolonych czytelników nie brakuje, bo cykl Briana Michaela Bendisa i Michaela Gaydosa zdecydowanie zasługuje na słowa uznania. [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]

niedziela, 13 listopada 2016

#1819 - Metody Marnowania Czasu (116): Amerykański Wampir, tom 1

Brak komentarzy:

Lubię wampiry. Nawet bardzo. I nie, nie chodzi mi o te piękne, wymuskane, mięciutkie istoty, w jakie zamieniła przerażających krwiopijców część współczesnej popkultury. Chodzi mi o prawdziwe wampiry. Te, które boją się słońca. Które się nie zakochują, a ich jedynym pragnieniem jest to, co płynie w żyłach ich ofiar. Może to dlatego, że byłem wychowany (choć to może za duże słowo) na Świecie Mroku, a konkretniej na karciance Vampire: the Eternal Struggle, stworzonej na podstawie słynnej gry fabularnej Wampir: Maskarada. To są prawdziwe wampiry, a nie jakieś rozmarzone popychadła! [całość na stronie Gildii Komiksu]

piątek, 11 listopada 2016

#1816 - Metody Marnowania Czasu (1812): Y: Ostatni z mężczyzn

Brak komentarzy:

Y – Ostatni z mężczyzn to dla mnie komiks szczególny. W 2008 roku, kiedy jeszcze wydawało mi się, y-the-last-man-pia-guerraże o historiach obrazkowych wiem bardzo wiele, zanurzyłem się w magiczny świat skanów. Magiczny, bo było w nim na wyciągnięcie ręki właściwie wszystko, co mnie interesowało, jeśli chodzi o amerykańskie pozycje. Okazało się, że o komiksach nie wiem właściwie niczego; nie znam nie tylko rzeczy opatrzonych zupełnie obcymi dla mnie nazwiskami, ale i wielu dzieł moich ulubionych autorów. O pewnych tytułach, jak Shade, The Changing Man czy Enigma Milligana coś słyszałem (i miałem nawet kilka zeszytów), ale gdzie mi tam było do znajomości całych opowieści. I pośród tego nieskończonego wirtualnego stosu dobra na monitorze mojego komputera zagościła także pozycja: Y – The Last Man Briana K. Vaughana i Pii Guerry. Jak widać, czasami mam szczęście.[całość na blogu Kopiec Kreta]

niedziela, 6 listopada 2016

#1811 - Metody Marnowania Czasu (114): Mooncop

Brak komentarzy:

Czytelnicy znający „Goliata” Toma Gaulda lub komiksowe paski tego autora doskonale wiedzą, że brytyjski twórca jest wirtuozem minimalizmu – zarówno jeśli chodzi o kreskę, jak i formę jego opowieści. Wspomniane dzieło można przeczytać w kilka minut, za to treścią, a także przemyśleniami oraz smutkiem, które pozostały w odbiorcy po lekturze, dałoby się obdzielić kilka o wiele dłuższych albumów. [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]

piątek, 4 listopada 2016

#1808 - Metody Marnowania Czasu (113): Y: Ostatni z mężczyzn, tom trzeci

Brak komentarzy:

Ten, kto czytał dwa poprzednie tomy serii „Y: Ostatni z mężczyzn”, raczej nie będzie zaskoczony poziomem kolejnego epizodu. Ci natomiast, którzy jeszcze nie poznali dzieła duetu Brian K. Vaughan / Pia Guerra, powinni jak najszybciej nadrobić zaległości – nie mam najmniejszego zamiaru trzymać nieświadomych w napięciu i ukrywać, że to świetny komiks. A co przynosi jego trzecia rodzima odsłona? [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]

piątek, 21 października 2016

#1783 - Metody Marnowania Czasu (112): Przygody Stasia i Złej Nogi

Brak komentarzy:

Pracami Tomasza „Spella” Grządzieli jestem zachwycony już od dłuższego czasu. To jeden z moich ulubionych polskich rysowników i niewątpliwie jeden z ciekawszych młodych autorów opowieści obrazkowych. Jego projekty świadczą o tym, że dokładnie wie, co robi, ma wiele ciekawych pomysłów (również jeżeli chodzi o scenariusze) i przede wszystkim nie idzie na łatwiznę. Wydane przez Kulturę Gniewu „Przygody Stasia i Złej Nogi” to papierowa wersja internetowego komiksu, publikowanego wcześniej na blogu zlanoga.blogspot.com. [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]

niedziela, 25 września 2016

#1767 - Metody Marnowania Czasu (111): Thanos powstaje

Brak komentarzy:

Mam słabość do scenariuszy Jasona Aarona. Nic dziwnego: w końcu napisał „Skalp”, jedną z najlepszych serii komiksowych, jakie czytałem. Jest również autorem kilku innych opowieści, które należy uznać za co najmniej bardzo dobre. Przyznaję jednak, że do tej pory nie miałem okazji, aby przekonać się, jak ojciec „Bękartów z Południa” radzi sobie z konwencją superbohaterską. [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]

czwartek, 15 września 2016

#1755 - Metody Marnowania Czasu (110): Neuroshima Hex!

Brak komentarzy:

Pamiętam, jak lata temu kupiłem podręcznik do gry fabularnej Neuroshima – były to czasy, kiedy jeszcze wierzyłem, że będę w stanie regularnie uczestniczyć w tego rodzaju rozrywkach, co brutalnie zweryfikowała rzeczywistość: przeczytałem „instrukcję”, polubiłem sposób, w jaki została napisana oraz przedstawiony w niej świat (nie tylko dlatego, że system pozwalał na bycie bohaterem niemalże w realiach gry komputerowej Fallout), ale okazało się, że nie ma z kim grać, a właściwie z kim, kiedy i po co. Podręcznik trafił na internetową aukcję. [całość na blogu Planszokalipsa]

poniedziałek, 12 września 2016

#1752 - Metody Marnowania Czasu (109): Bękarty z południa: Na boisku

Brak komentarzy:

Drugi tom „Bękartów z Południa” Jasona Aarona (scenariusz) i Jasona Latoura (ilustracje) można potraktować jako niekoniecznie oczekiwany przez czytelników przerywnik. Patrząc na ostatnią stronę tomu „Był to facet, co się zowie”, z pewnością wielu spodziewało się efektów żądzy zemsty ze strony postaci, którą poznaliśmy pod koniec pierwszego albumu serii. Tymczasem scenarzysta póki co zawiesił rozwój tego wątku – pytanie tylko, czy zrobił to z klasą. [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]

poniedziałek, 5 września 2016

#1742 - Metody Marnowania Czasu (108): Fatale: Klątwa dla demona

Brak komentarzy:

Było dobrze, ale wszystko, co dobre, szybko się kończy – „Klątwa dla demona” to już ostatni tom serii „Fatale”. Jeżeli ktoś czytał recenzje czterech poprzednich, wie, że Brubaker i Phillips dali nam niezwykle udany cykl z właściwie tylko jedną poważniejszą wadą: męczącą od pewnego czasu powtarzalnością wątków. Czytaliśmy to samo, tyle że w innych epokach, niekiedy z nieco innymi postaciami. Wszystko świetnie napisane, ale jednak czekało się na jakiś przełom. Czy nastąpił w ostatniej części? [całość na stronie Alei Komiksu]

sobota, 20 sierpnia 2016

#1726 - Metody Marnowania Czasu (107): Y: Ostatni z mężczyzn, tom drugi

Brak komentarzy:

W drugiej odsłonie cyklu „Y: Ostatni z mężczyzn” Brian K. Vaughan i Pia Guerra zabierają czytelnika w dalszą, nie mniej emocjonującą podróż postapokaliptycznym szlakiem, w której uczestniczymy wraz z Yorickiem oraz jego dzielnymi towarzyszkami, takimi jak agentka 355 oraz doktor Allison Mann. Choć fabuła tomu nie wywraca dotychczasowych perypetii do góry nogami (bo nie mamy do czynienia z komiksem, w którym co kilkanaście stron scenarzysta funduje odbiorcom tego rodzaju trzęsienia ziemi), dzieje się w nim sporo i, jak przystało na autora „Sagi”, zostało to rewelacyjnie opisane. [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]

wtorek, 16 sierpnia 2016

#1721 - Metody Marnowania Czasu (106): Recenzja/Powrót po latach: Talisman: Magia i Miecz

Brak komentarzy:

Niedawno pisałem o grze planszowej Magiczny Miecz, a dzisiaj będzie o Talismanie, w polskiej wersji opatrzonym dopiskiem nawiązującym do starej wersji tej planszówki: Magia i Miecz. W dużym skrócie, po rozpakowaniu pudełka wszystko jest po staremu, ale w nowszej, zdecydowanie lepszej odsłonie. Samo pudełko zajmuje o wiele więcej miejsca, zamiast planszy będącej zwykłą kartką papieru dostajemy grubą, dużą i rozkładaną mapę Krain, zamiast żetonów z cienkiej tektury są pionki, zamiast kart Postaci gracz dostaje figurki, zaś czarno-białe karty zostały zastąpione przez kolorowe. A to i tak nie wszystkie zmiany. Pisząc wprost i prostacko, gdybyśmy mieli taką wersję Magicznego Miecza w dzieciństwie, dosłownie zesralibyśmy się ze szczęścia. Ale teraz, po latach, pomimo świetnego wyglądu Talismana, jakoś udało mi się zachować czystą bieliznę. Dlaczego? [całość na blogu Planszokalipsa]

niedziela, 14 sierpnia 2016

#1718 - Metody Marnowania Czasu (105): Vampire: The Eternal Struggle

Brak komentarzy:

W recenzji gry Nightfall, napisanej w styczniu 2012 roku, stwierdziłem: „Od czasu do czasu lubię pograć w jakąś karciankę, chociaż omijam te kolekcjonerskie, w które wypadałoby inwestować wszystkie swoje pieniądze, a przyjemność wynikająca z rozgrywki może zmienić się w gromadzenie kolorowych kartoników. Ja wysiadam”. I faktycznie, omijałem je. W marcu 2014 roku przypomniałem sobie jednak o starym, owianym złą sławą KULCIE, w który zawsze miałem ochotę zagrać. Wylicytowałem kilkaset kart, zagrałem i okazało się, że pomimo niesamowitych ilustracji oraz mrocznej atmosfery nie do podrobienia, w czasie rozgrywki niestety niewiele się dzieje. Niby mamy ciekawą, oryginalną mechanikę, inny cel niż zazwyczaj (nie chodzi o wyeliminowanie przeciwników), ale, i piszę to z bólem serca, trochę wiało nudą, przez co nie wyobrażam sobie ponownego rozłożenia tej gry na stole. [całość na blogu Planszokalipsa]

niedziela, 31 lipca 2016

#1703 - Metody Marnowania Czasu (104): Storm, tom 2: Dzieci pustyni/Zielone pandemonium

Brak komentarzy:

W kontynuacji polskiej wersji przygód Storma znalazły się dwa kolejne albumy serii: Dzieci pustyni oraz Zielone pandemonium. Zmienił się (znowu) scenarzysta, tym razem jego rolę pełkni Dick Matena. Rysownikiem na szczęście pozostał niesamowity Don Lawrence. Poprzednią odsłonę holenderskiego cyklu zapamiętałem jako coś na kształt pudełka pełnego dobrej zabawy, dobrej do tego stopnia, że komiksowi dało się wybaczyć nawet bardzo poważne mankamenty, jak choćby rażący brak związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy pierwszym a drugim epizodem. Kiedy więc zobaczyłem piękną, zieloną okładkę następnej części, nie mogłem się nie ucieszyć. [całość na stronie Gildii Komiksu]

sobota, 30 lipca 2016

#1701 - Metody Marnowania Czasu (103): Pierwsze wrażenia: Android: Netrunner

Brak komentarzy:

To miał być tekst o czymś zupełnie innym. Wcale nie miałem w planach pisania o Netrunnerze, ale w minionym tygodniu przeszedłem od sporej ciekawości związanej z tą karcianką do czegoś, co pewnie już za chwilę będzie dało się nazwać fascynacją. Dawno nie czułem takich emocji w czasie rywalizacji na pozornie głupie kolorowe kartoniki, w ostatnich latach podchodziłem podobnie tylko do Vampire: the Eternal Struggle, czyli mojej ulubionej gry (nawiasem mówiąc, obie karcianki stworzył Richard Garfield, znany chyba przede wszystkim z Magic: The Gathering). [całość na blogu Planszokalipsa]

#1700 - Metody Marnowania Czasu (102): Recenzja/Powrót po latach: Nightfall

Brak komentarzy:

Od czasu do czasu lubię pograć w jakąś karciankę, chociaż omijam te kolekcjonerskie, w które wypadałoby inwestować wszystkie swoje pieniądze, a przyjemność wynikająca z rozgrywki może zmienić się w gromadzenie kolorowych kartoników. Ja wysiadam. Alternatywą są takie gry jak choćby Nightfall. [całość na blogu Planszokalipsa]

środa, 27 lipca 2016

#1697 - Metody Marnowania Czasu (101): Pierwsze wrażenia: Blood Rage

Brak komentarzy:

Po kilku rozgrywkach w Blood Rage na razie jestem bardzo zadowolony z zakupu tej gry; może nie zachwycony, bo do tego trochę brakuje, ale to zdecydowanie jedna z lepszych planszówek, nad jakimi siedziałem w ostatnim czasie. Nie czuję się też rozczarowany – dzięki lekturze komentarzy na forach i w sklepach internetowych zawczasu dotarło do mnie, że nie będzie to żaden przełomowy tytuł, a „tylko” niesamowicie przyjemna i grywalna pozycja. [całość na blogu Planszokalipsa]

niedziela, 24 lipca 2016

#1691 - Metody Marnowania Czasu (100): Velvet: U kresu

Brak komentarzy:

Velvet Templeton, protagonistka serii Eda Brubakera (scenariusz) i Steve’a Eptinga (ilustracje), pracuje jako sekretarka naczelnika pewnej agencji szpiegowskiej. Zdolności bohaterki, takie jak fotograficzna pamięć, sprawiają, że wydaje się idealną kandydatką na to stanowisko. Błyskawicznie jednak przekonamy się, że jej obecne zajęcie oraz prawdziwe predyspozycje to dwie osobne historie. Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie najlepszy tajny agent (który był dla Velvet kimś więcej niż tylko znajomym z pracy), bohaterka postanawia działać na własną rękę, szybko i niespodziewanie stając się główną podejrzaną. A to dopiero początek tej emocjonującej opowieści. [całość w najnowszym numerze ArtPapieru]

niedziela, 17 lipca 2016

#1684 - Metody Marnowania Czasu (99): 10 gier, w które grałem najczęściej

Brak komentarzy:

Zapisuję prawie wszystko, na przykład przeczytane komiksy i książki, ale też ilości planszówkowych rozgrywek. Te ostatnie jakoś od 2013 roku, więc w poniższym spisie nie mogę uwzględnić tego, w co grałem wcześniej. Myślę, że gdybym był w stanie to zrobić, Magiczny Miecz znalazłby się na jednym z pierwszych miejsc tej listy, ale poza tym raczej nie byłoby większych zmian. Pozostaje tylko pytanie, ile rozgrywek w dany tytuł sprawia, że można uznać go za ograny? Trudno powiedzieć. Czasem jest tak, że grałem w jakąś złożoną planszówkę kilkanaście razy i czuję, że to naprawdę sporo, a potem widzę na jakimś forum, że ktoś grał w to samo nie kilkanaście, a jakieś 200 razy, albo wpis typu „Po ponad 100 partiach w Szoguna...” i robi mi się głupio, bo w porównaniu z taką ilością można powiedzieć, że w Szoguna właściwie nie grałem. Są gracze, którzy przez lata ogrywają jedną grę, jedynie okazyjnie próbując innych rzeczy oraz tacy, którzy stawiają na różnorodność, więc grali w całkiem sporo planszówek, ale w większość z nich tylko po kilka razy. Należę do tej drugiej grupy. A w co grałem najczęściej? [całość na blogu Planszokalipsa]

Najpopularniejsze wpisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...