Michał Misztal

czwartek, 28 kwietnia 2011

014: Deus ex Machina: oficjalna informacja

6 komentarzy:

Dostałem od jednej z autorek, teraz przesyłam dalej:

DexM to projekt dotyczący komiksu, ilustracji, a także tekstów literackich. Cała zabawa polega na tym, że autorzy muszą dokończyć, zilustrować lub opisać zaczęte przez nas zdanie. To nie koniec boskiej zabawy, każdy przejaw twórczości powinien być wpisany w koło.
DexM to także trójnia tworzona przez LaguiLagu, Argh i Sempa - trzy osoby zgłębiające tajniki sztuk wyzwolonych na ASP w Łodzi ( kolejno: Lagu malarstwa, Argh grafiki projektowej, Semp grafiki warsztatowej ).
W pierwszym numerze Deus ex Machiny pojawią się komiksy i ilustracje aktywnych rysowniczek z Rumunii: Marii Surducan,
Ileany Surducan i Alexandry Gavrili. Trzeba wspomnieć, że Maria i Ileana prowadzą zina Glorioasa Fanzina, w którym obok rumuńskich artystów można zobaczyć komiksowe prace z Polski.
Swoimi pracami zaszczyciły nas Maria Surducan, Ileana Surducan, Alexandra Gavrila, Helena Szymborska, Slotshe, Łukasz Rydzewski (Xide), Angelika Rasmus, Patrycja Błaszczyk, Jarosław Kozłowski, Michał Misztal i my LaguiLagu, Semp, Argh. Michał Misztal przeprowadzi wywiad dla DexM w kąciku ‘Oko w oko’, a Semp zajmie się zaprezentowaniem wybranego webkomiksu w kąciku ‘Łeb w łeb’.
DexM nr.1 nie będzie wydrukowany w oszałamiającej ilości, ale mamy nadzieję, że wystarczy dla wszystkich zainteresowanych. W miarę rośnięcia zainteresowania będziemy zwiększać nakład przyszłych numerów. Artyści biorący udział w DexM mają zapewniony egzemplarz.
Za skład naszego dziecka odpowiada Semp (Anna Sęp) i Argh ( Anna Rutkowska), za projekt okładki Argh, a LaguiLagu zajmuje się kontaktami i sobą.

Wszystkim autorom biorącym udział w Deus ex Machina serdecznie dziękujemy i zapraszamy do drugiego numeru, a zainteresowanych prosimy o maile na bogna.ma.szynie@gmail.com i odwiedziny na blogu DexM . Pierwszy numer ukaże się do 12 maja.


Jak dla mnie zajebiście. Czekam.

czwartek, 21 kwietnia 2011

013: Deus ex Machina już w maju

1 komentarz:

Zapowiadany wcześniej zin Deus ex Machina zostanie wydany w maju. W środku miało być moje opowiadanie, potem okazało się, że autorki jednak nie będą publikować w zinie prozy, więc napisałem fikcyjny wywiad z pewną bardzo nietypową grupą superbohaterów, a raczej superłotrów. Zrobiłem coś takiego po raz pierwszy i jak na pierwszy raz wyszło chyba całkiem nieźle, ale to zobaczycie (i ocenicie) już po lekturze pierwszego numeru. O ile po niego sięgniecie.

niedziela, 10 kwietnia 2011

012: Tyler the Creator - Yonkers

Brak komentarzy:

Uwielbiam chorych twórców oraz te rzadkie chwile, kiedy odnajduję kogoś nowego (nowego dla mnie, niekoniecznie dla innych), sprawdzam, co napisał/nagrał, a zaraz potem w mojej głowie pojawia się prosta, entuzjastyczna myśl: "O kurwa!". Wygląda na to, że Tyler the Creator ma wszystko, czego szukam w rapie. Bez wątpienia nie jest z nim dobrze i potrafi wyrazić to w genialny sposób. Kawałek Yonkers jest naszpikowany świetnymi linijkami (niektóre gry słowne sprawiły, że opadła mi szczęka: I'm clockin' three past six and goin' postal/This the revenge of the dicks, that's nine cocks that cock nines, albo: I'm an over acheiver, so how 'bout I start a team of leaders/And pick up Stevie Wonder to be the wide receiver), zobrazowany bardzo dobrym klipem, a poza tym Tyler urodził się w 1991 roku, więc jeszcze wiele dobrego przed nim i przed jego słuchaczami. Przynajmniej mam taką nadzieję. Jak najszybciej sprawdzę jego pozostałe numery, dawno nie byłem tak głodny po przesłuchaniu tylko jednego nagrania jakiegoś rapera.

piątek, 11 marca 2011

011: Superbohater [ilustracja lagu i lagu]

Brak komentarzy:

Wspomniana wcześniej, nieopublikowana w pierwszym numerze Kwartalnika ilustracja lagu i lagu do napisanego przeze mnie opowiadania Superbohater (druga wersja tutaj):

czwartek, 3 marca 2011

010: Kwartalnik 1/2011

Brak komentarzy:

Jakiś czas temu pisałem o tym, że Kwartalnik opublikuje moje opowiadanie Superbohater. Zin, teraz określany jako Nieregularne Pismo Kulturalne, miał ukazać się jeszcze w styczniu, ale nie ukazywał się, a ja nie chciałem składać obietnic bez pokrycia i o niczym nie wspominałem. Doszedłem do wniosku, że poczekam. Jeśli wyjdzie, to wyjdzie, wtedy dam znać. I wyszło. Trwało to tyle, że jedna z informacji w moim biogramie jest już nieaktualna, jednak to nieważne. Numer pierwszy można pobrać stąd (bezpośredni link tutaj). Zapraszam do lektury, chociaż sam jeszcze nie miałem czasu na przeczytanie czegokolwiek i sprawdzenie, czy warto.

Chociaż stanowczo wolę literaturę na papierze od tej widocznej na monitorze, internetowe magazyny literackie takie jak wspomniana wcześniej Kofeina czy właśnie Kwartalnik też mają swoje plusy i są do zaakceptowania, nawet pomimo sprzeczności z tradycyjną formą, od której chyba już nigdy nie będę potrafił (ani chciał) się odzwyczaić. Gdybym tak nie twierdził, nie posyłałbym do nich swoich tekstów.

Redaktor naczelny sam wspomina o dużej ilości błędów, jakie wynikają głównie z braku doświadczenia. Szkoda, że jeden z nich to pominięcie ilustracji lagu i lagu do Superbohatera. Oby w drugim numerze pojawił się jej komiks, a co do rysunku, pewnie i tak jeszcze gdzieś go zobaczycie - choćby na tym blogu.

sobota, 26 lutego 2011

009: Blog Damiana Parlickiego

Brak komentarzy:

Nie mam pojęcia, kim jest Damian Parlicki. Trafiłem na jego stronę w zeszłym tygodniu, klikając tutaj w celu sprawdzenia, jakież to blogi posiadają ludzie ode mnie z miasta. Przejrzałem tylko parę i prawie natychmiast zrezygnowałem z dalszego szpiegowania, jednak wcześniej zdążyłem trafić na Moje rysunki. Chętnie zobaczyłbym ilustracje Damiana w jakimś komiksie, a tymczasem zamierzam regularnie odwiedzać stronę, na którą je wrzuca. Poniżej zamieszczam kilka prac autora.








poniedziałek, 7 lutego 2011

008: Cytat na ten tydzień #5

Brak komentarzy:

Ameryka zrobiła sobie z ludzi, którzy ją bawią, kogoś w rodzaju dziwek z wyższych sfer, media zaś z furią rzucają się na każdego, kto ośmieli się narzekać na sposób, w jaki jest traktowany. "Przestań skamleć!", krzyczą gazety i telewizory. "Naprawdę myślałeś, że dostajesz tyle forsy tylko za to, że śpiewasz piosenki, piszesz książki albo wymachujesz kijem do baseballa? Jasne, że nie! Płacimy ci za to, żeby zachwycać się, kiedy wszystko idzie ci jak z płatka, i nabijać się ile wlezie, kiedy coś spieprzysz. A kiedy już całkiem się znudzisz i przestaniesz być zabawny, zabijemy cię i zjemy".

Stephen King, Worek kości

poniedziałek, 31 stycznia 2011

007: Cytat na ten tydzień #4

Brak komentarzy:

Jednak mimo takiego złagodzenia warunków ci, którzy przychodzili transportem z Oświęcimia, mówili, że gotowi są iść z powrotem w nocy i na kolanach, bo - tam było życie. Można było tam tanio kupić buty, ubranie czy lepsze żarcie, które to rzeczy przychodziły do obozu z transportami Żydów, których masowo gazowano. To było zdanie nie tylko tych, którym w Gusen było źle, ale i tych, którym było dobrze. Twierdzili w 1944 roku, że my jesteśmy w warunkach Oświęcimia z 1942 roku - a przecież w obozach z każdym rokiem następowała poprawa warunków. Oświęcim był dużym obozem - i fabryką śmierci - dlatego jest taki osławiony, lecz życie więźnia było bez porównania lepsze w Oświęcimiu niż w Gusen. Jest to zdanie starych obozowców, którzy siedzieli po dwa, trzy lata w Oświęcimiu, a później byli w Gusen. Dużo było takich, którzy żyli dwa, trzy lata w Oświęcimiu, a w Gusen wykańczali się po trzech, czterech miesiącach. Ci, których gazowano - umierali kilka minut. My w obozie umieraliśmy bez przerwy przez kilka lat i tylko jednostki przeżyły - plus minus pół procent więźniów przywiezionych do Gusen w 1940 roku przeżyło; a z tego wielu zmarło już po wojnie, a wielu - tak jak i ja - od lat choruje na gruźlicę płuc i czas ich życia też już jest policzony. Żyliśmy, ale do ostatniej godziny pobytu w obozie - do momentu otworzenia bramy - żaden z nas nie był pewien, czy żyć będzie.

Stanisław Grzesiuk, Pięć lat kacetu

poniedziałek, 24 stycznia 2011

006: Cytat na ten tydzień #3

Brak komentarzy:

Wszyscy inni są normalni. Życie wydaje im się piękne. Mogą stać w kolejce nie odczuwając bólu. Mogą stać tak bez końca. Wręcz lubią kolejki. Ucinają sobie pogawędki, uśmiechają się i flirtują ze sobą. Nie mają nic innego do roboty. Nic innego nie przychodzi im do głowy. A ja muszę patrzeć na ich uszy, usta, karki, nogi, tyłki i nosy. Czułem promienie śmierci sączące się z ich ciał jak smog, a słuchając ich rozmów miałem ochotę wykrzyknąć: Jezu Chryste, ratunku! Czy muszę tak cierpieć tylko dlatego, że chcę kupić funt mielonego i bochenek żytniego chleba? Nadchodził zawrót głowy i musiałem szeroko rozstawić nogi, żeby nie upaść; sklep wirował, a wraz z nim twarze sprzedawców o złotych i brązowych wąsach i bystrych, pełnych szczęścia oczach - oni wszyscy pragną awansować pewnego dnia na kierowników supermarketów i mają takie wyszorowane do białości, zadowolone twarze, kupują domy w Arkadii i co wieczór gramolą się na swoje blade, jasnowłose, wdzięczne żoneczki.

Charles Bukowski, Nazistowski konował [opowiadanie ze zbioru Na południe od nigdzie]

wtorek, 18 stycznia 2011

005: Kofeina #5 [zapowiedź]

Brak komentarzy:

Twitter Kofeiny twierdzi, że piąty numer magazynu pojawi się w Internecie 13 lutego. W numerze będzie można przeczytać moje opowiadanie Superbpohater. Wcześniej wspominałem o tym, że ten sam tekst ukaże się w Kwartalniku - tak wyszło, posłałem tu i tam kilka opowiadań, oba e-ziny zdecydowały się na pokazanie właśnie tego i nie miały nic przeciwko publikowaniu tych samych akapitów. Mi też to nie przeszkadza; czekam i na Kwartalnik, i na Kofeinę.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

004: Cytat na ten tydzień #2

Brak komentarzy:

Bozo powiedział mi, iż ludzie ci odwiedzają schroniska kilka razy w miesiącu. Mieli stosunki w policji, toteż "zastępca" nie mógł ich wyprosić. Ciekawe, że jeśli czyjeś dochody spadają poniżej pewnego minimum, inni uznają, iż mają prawo wygłaszać doń kazania i odprawiać mu modły nad głową.

George Orwell, Na dnie w Paryżu i w Londynie

poniedziałek, 10 stycznia 2011

003: Cytat na ten tydzień #1

Brak komentarzy:

Fiodor Michajłowicz Dostojewski, rosyjski powieściopisarz, stwierdził pewnego razu, że "Jedno święte wspomnienie z dzieciństwa jest chyba najlepszą nauką". Potrafię wymyślić inną przyspieszoną naukę dla dziecka, która jest na swój sposób równie zbawienna: poznać człowieka wielce szanowanego przez świat dorosłych, a potem zdać sobie sprawę, że ta osoba jest w rzeczywistości złośliwym szaleńcem.

Kurt Vonnegut, Slapstick

poniedziałek, 3 stycznia 2011

002: Deus ex Machina

Brak komentarzy:

1 stycznia ruszył projekt o nazwie Deus ex Machina, prowadzony między innymi przez lagu i lagu, zdolną dziewczynę (to w nawiązaniu do jednego z niedawnych wpisów na jej blogu, w którym wspominała o mnie), autorkę komiksu Pan P. O tym, że jest zdolna, nie piszę tylko po to, by się jej odwdzięczyć. Naprawdę jest. Zachęcam do śledzenia obu rzeczy, nad którymi obecnie pracuje, choć zdaję sobie sprawę, że nawet bez tego zin Deus ex Machina zdobędzie czytelników o wiele szybciej, niż choćby ten skromny blog. Trzymam kciuki.

Jeszcze jedno. Lagu i lagu wrzuciła to u siebie, więc myślę, że i ja mogę zamieścić tu jej ilustrację, a właściwie szkic ilustracji do napisanego przeze mnie opowiadania Superbohater, które, jak przypuszczam, zostanie opublikowane w internetowym zinie Kwartalnik. Pierwszy numer ponoć jeszcze w styczniu. Obok opowiadania ostateczna, lepsza wersja ilustracji oraz Pan P, a tymczasem:

sobota, 1 stycznia 2011

001: Doza #2

4 komentarze:

Drugi numer magazynu Doza ukazał się pod koniec listopada, czyli od mniej więcej miesiąca debiut literacki mam już za sobą. I to w dość nieoczekiwanej, także dla mnie samego, formie. Nie żeby ktoś przystawił mi do głowy pistolet i kazał pisać wiersze, ale, ujmując rzecz bardzo delikatnie, od zawsze nie znoszę poezji, a naskrobałem kilka przede wszystkim z przekory, na zasadzie: "przecież każdy może tworzyć takie bzdury, zaraz to udowodnię". Jakby tego było mało, samo tworzenie wcale nie okazało się być aktem skrajnego masochizmu. Sprawiło mi frajdę, co świadczy jedynie o tym, że nie jest ze mną najlepiej.

Żeby nie przedłużać: zastanawiało mnie, jak oceni to ktoś, kto zajmuje się ocenianiem takich bzdur na co dzień. Parę miesięcy temu wysłałem te moje bzdury na skrzynkę mailową Dozy... której redakcja uznała, że warto je wydrukować. I tak oto zadebiutowałem jako poeta, co jest w równym stopniu chore, dziwne i przyjemne. Przeraża mnie fakt, że poezja to dla mnie straszne ścierwo, a mimo to muszę uznać napisanie tych paru (słowo, które pojawi się tutaj zaraz po zamknięciu nawiasu, z trudem przechodzi mi przez gardło i nawet wystukanie go na klawiaturze jest sporym wyzwaniem) wierszy za niezłą zabawę. Najwyraźniej gdzieś po drodze zgubiłem rozum, bo niby jak inaczej wyjaśnić chęć wypluwania z siebie takich rzeczy?

Najpopularniejsze wpisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...